|
Mecz towarzyski - 28-02-2010
Jawor Jawornik - RABA 4:1 (3:1)
Bramki: Piskorz 2, M. Łapa II, Hudaszek - Dudziak
Jawor: R. Łapa – Cudak, M. Łapa I, Pilch – M. Łapa II, S. Łapa, Węgrzyn, Piskorz, Siuta – Hudaszek, M. Podoba oraz J. Podoba, Twardosz, Cygan
Raba: Jaszczyński – Szewczyk, Stachnik, S. Górka – Jawień, Dudziak, Majka, Pieprzyk, Z. Romański – D. Golec, Chmielek oraz M. Ślusarczyk, Ponisz
Obie drużyny mecz zaczęły z ofensywnym nastawieniem. Ładna pogoda i równe jak stół boisko zachęcały do kombinacyjnej gry. Pierwsze próby strzałów jednych jak i drugich nie zmusiły do wysiłku bramkarzy. W 20 minucie D. Golec minął Pilcha a asekurujący tego ostatniego Węgrzyn wyciął napastnika Raby. Miało to miejsce w polu karnym więc sędzia wskazał na wapno, pewnym egzekutorem jedenastki był Dudziak. Jawor mógł odpowiedzieć dwie minuty później ale po błędzie Jaszczyńskiego, który nie złapał górnej piłki Piskorz przestrzelił z woleja choć miał do bramki tylko 5 metrów i nikogo przed sobą. Grający trener Jaworu zrehabilitował się parę chwil później strzałem z bliskiej odległości finalizując solową akcję. W 30 minucie Jawor wyszedł na prowadzenie, po dośrodkowaniu S. Łapy fatalny błąd popełnił młody M. Ślusarczyk nie trafiając w piłkę. Z prezentu skorzystał Piskorz mocnym strzałem z 12 metrów nie dając szans na interwencję golkiperowi. Strzelanie bramek w pierwszej połowie zakończył M. Łapa II główkując obok bezradnego bramkarza po centrze z rzutu rożnego S. Łapy. Obie drużyny miały rzecz jasna swoje szanse na zmianę rezultatu, wiele ochoty do gry wykazywał Piskorz wykorzystując miejsce jakie zostawiali mu rywale w środku pola próbował strzałów z dystansu widząc, że Jaszczyński gra bardzo daleko od linii bramkowej. Szarpał M. Podoba i Hudaszek, ten pierwszy mimo swego niedużego wzrostu był nawet bliski zdobycia bramki główkując po „rożnym” S. Łapy. Po drugiej stronie barykady wiele kłopotu obrońcom sprawiali ruchliwi D. Golec i Chmielek oraz wchodzący ze środka Romański. Na szczęście dla gospodarzy napastnicy Raby czasami zbyt dużo dryblowali zamiast poszukać prostszych środków.
Druga połowa zaczęła się od szturmu Raby. Goście mieli dużo miejsca w środku pola, pomocnicy Jaworu zaangażowani w ataku zostawiali im zbyt dużo miejsca. Raz po raz za plecy obrońców trafiały długie podania z drugiej linii ale z mniejszymi lub większymi kłopotami udawało się zażegnać niebezpieczeństwo. Gdy już Rabie udawało się oddać strzał na posterunku był broniący po profesorsku R. Łapa. Najlepsze okazje zmarnowali Chmielek, który po solowym rajdzie minął niczym tyczki slalomowe 4 rywali ale strzelając z 10 m. fatalnie spudłował oraz D. Golec, który kilka razy wchodząc dynamicznie w pole karne zbyt daleko wypuścił sobie piłkę. Jawor grając z kontry też kilka razy mógł pokusić się o podwyższenie wyniku ale brakowało skutecznego wykończenia. Około 65 minuty obraz gry uległ zmianie, goście wyraźnie opadli z sił i Jawor zdominował grę w środku pola. Raz prawą, raz lewą stroną sunęły ataki, bardzo dobre zawody rozgrywał S. Łapa, który przesunięty ze środka zdominował prawą stronę boiska. Najlepsze okazje na zmianę rezultatu mieli Piskorz, który z 5 metrów zbyt słabo strzelał po centrze Hudaszka oraz Twardosz, który odebrał piłkę przed polem karnym… bramkarzowi Raby ale minimalnie przestrzelił. Na lewej flance szalał Hudaszek co ukoronował w 75 min. gdy po prostopadłym podaniu J. Podoby znalazł się z boku pola karnego i zaskoczył bramkarza strzałem w krótki róg, golkiper spodziewał się dośrodkowania a tymczasem piłka po jego rękach wpadła do siatki. W końcówce meczu na boisku panował chaos, a jak to bywa z chaosu nie wynikło już nic ciekawego;-)
Jawor wygrał pewnie, może i goście nie zasłużyli na tak wysoką porażkę ale popełniając takie błędy w obronie sami prosili się o karę. Nieliczni kibice, którzy pofatygowali się w niedzielny poranek na myślenickie Zarabie na pewno nie żałowali, co prawda panował na boisku radosny futbol ale właśnie taką grę – ofensywną, bez zbędnych kalkulacji ogląda się najprzyjemniej. Ambicji i walki nie zabrakło (co cieszy) ale mimo to obyło się bez złośliwości i brutalnej gry.
Autor: globus
|